Przeżył karuzelę w bębnie obrotowym, podrzucanie na sicie, miażdżenie w miażdżarce. Ten bohaterski czyn zaprowadził go do Hollywood. Historia zna wiele niesamowitych wyczynów chomików. Przeżyły już podróż w kopercie na listy czy przedwczesny pochówek, ale to, co spotkało Mike'a... Był mroźny dzień lutego. Mike, nie wiadomo jak, dostał się do zakładu Recyclo w Deeside w Walii, który tnie na wióry kuchenki i inny metalowy sprzęt. Czy sam przyszedł, czy przywiozła go śmieciarka? Tego nie wie nikt. Wiadomo jedynie, że Mike przeżył proces utylizacji. Najpierw karuzelę w bębnie obrotowym, potem cięcie przez ostrza w kruszarce, podrzucanie na gigantycznym sicie, miażdżenie w miażdżarce. Kiedy po 7 min maszyny wreszcie go wypluły... zauważył go Mike, pracownik Recyclo. Podniósł i ze zdziwieniem stwierdził, że Mike'owi mniejszemu urwało tylko... kawałek łapki. Historia natychmiast trafiła na łamy gazet. "Guardian" napisał: "Było wiele wielkich ucieczek w historii chomików, ale szaleńczy bieg Mike'a to mistrzostwo świata". Potem wydarzenia potoczyły się szybko. Mike'a adoptował 10-letni syn jednego z pracowników Recyclo. Chomik stał się ulubieńcem zakładu, potem miasteczka, wreszcie całej Walii, aż wreszcie usłyszało o nim Hollywood, które uznało, że mały szczęściarz świetnie nadaje się na bohatera bajki. Scenariusz już jest w obróbce, zajął się nim znany w tej dziedzinie Harry Terramann.