Australijczyk, który złapał 1,3-metrowego rekina gołymi rękami, przyznał, że ten wyczyn udał mu się tylko dzięki temu, że wcześniej napił się wódki - czytamy w serwisie CNN.com. Phillip Kerkhof kończył połów na wybrzeżu Louth Bay (1400 km na zachód od Sydney), kiedy zauważył w płytkiej wodzie podpływającego rekina. Zamiast uciec z wody, rzucił się za rekinem, aż w końcu udało mu się go schwytać. Rekin wygryzł dziurę w spodniach rybaka, ale go nie zranił. - Pomyślałem wtedy, jak wspaniałym wynalazkiem jest wódka i jak niesamowite rzeczy potrafi zrobić z człowiekiem - relacjonował Kerkhof. - To nie jest wyczyn, który polecałbym naśladować. Kiedy wytrzeźwiałem, uświadomiłem sobie, jak idiotycznie się zachowałem - przyznał mężczyzna.