--- AKADEMIA PANA JELENIA --- - SHIVO Scena na podwyższeniu - stoi rządek dzieci. Na samym końcu widzimy mężczyznę z jednodniowym zarostem, większego od nich przynajmniej dwukrotnie. Nerwowo zerka on na kartkę, przypominając sobie swoją kwestię. Zaczyna grać muzyka. (MUZYKA) Gdy melodia cichnie wsyscy stojący kłaniają się, tylko ostatni nie zauważa tego, będąc bardzo zajętym dłubaniem w nosie. Z rzędu występuje pierwsze dziecko i rozpoczyna recytację. Za nim wychodzą kolejne DZIECKO 1 Dzisiaj się tu zebraliśmy, Aby uczcić coś ważnego Wszyscy bowiem tu przyszliśmy Dla Jareczka kochanego. Trwa wciąż jego nauczanie Już piętnasty rok bez mała. Za ogromne przywiązanie Więc Jarkowi cześć i chwała! DZIECKO 2 Przyszedł do nas on przed laty. Wpierw w przedszkolu też zimował. Wzrostu był swojego taty, Nad wszystkimi więc górował! Tak do dziś mu pozostało, Jest najlepszy w każdym względzie, Wciąż sukcesów mu za mało, Więc prymusem wiecznym będzie! Ma on słabość pewną jednak, Bo do sportów ma uległość Na zakładach on jest pewniak: Pięknie pluje na odległość Z dziewczynami grywa w "gumę" I najdłużej puszcza gazy, A boksować też się umie: Pobił dyra cztery razy! DZIECKO 3 Jest też umysł ścisły z niego, Wie jak wydać resztę z wina, Liczy prędko tak do tego! Pani w sklepie rzednie mina... Z fizy też jest chłop na schwał, Bo po lekcjach z kumpelami Badał przyciąganie ciał Oraz tarcie na tapczanie. DZIECKO 4 Pamiętajmy jednak wszyscy, Że to wielki humanista. Dziedzic to Przybyszewszczyzny, Pije przecież jak artysta! A po lekcjach z polonistką, Taka z niego jest cholera, Popijając sobie czystą, Czytywali Tetmajera. Lubi erotyki Jaro, Tak się jednak zaczytali Że sam-na-sam, tylko parą, Sceny inscenizowali DZIECKO 5 Z bioli też jest ponad normę, Nie pomińmy tutaj tego, Gdy mieliśmy anatomię, To miał przecież największego! DZIECKO 6 Lubią go uczniowie wszyscy, I bez bicia, dam ja głowę!, Comiesięcznie, dobrowolnie, Mu oddają kieszonkowe. Procentują te pieniądze, Inwestuje bowiem Jarek, Po czym je upłynnia mądrze - Już uzbierał pełen barek. JARO (Wychodzi przed wszystkie dzieci i staje na samym środku sceny. Próbuje mówić z pamięci, jednak zrezygnowany czyta z kartki.) Nic dziwnego żem geniuszem, Wiedzę swoją szlifowałem, Mądrym przecież ja być muszę! Nie na darmo kiblowałem... (MUZYKA, brawa, wszyscy się kłaniają)