DOM WARIATÓW - Ulf ------------------ Z ROZJAŚNIENIA POMIESZCZENIE. POKÓJ. DZIEŃ. Zwłykły pokój w mieszkaniu. Szafy, stolik, fotele. Na jednym z foteli siedzi MĘŻCZYZNA w średnim wieku. Otwieraja się drzwi. Spiesznie wchodzi KOBIETA, lat ok. 40, nieatrakcyjna i raczej zaniedbana. Otwiera szafę. Wyciąga z niej walizkę i kładzie ją na stoliku. Otwiera ją i zaczyna do niej pakować z szafy ubrania. KOBIETA Jeszcze nie jesteś gotowy? Pakuj się! MĘŻCZYZNA (zdziwiony) Do czego gotowy? KOBIETA Przecież wyjeżdżamy. Nie stugaj wariata tylko rusz dupę. Mamy mało czasu, a ja jeszcze muszę się uczesać. MĘŻCZYZNA My wyjeżdżamy?? KOBIETA (lekko poirytowana) Jasne! Bilety już kupione, więc lepiej się pospiesz, bo pociąg odjeżdża za półtorej godziny. MĘŻCZYZNA A można wiedzieć gdzie jedziemy? KOBIETA Masz ci los! Wygłupiasz się? Droczysz się ze mną? Jeśli tak, to skończ te głupie żarty i weź się w końcu do roboty. Jedziemy do Zakopanego spędzić tam Sylwestra. Sam mnie namawiałeś na ten wyjazd. MĘŻCZYZNA Sylwestra? KOBIETA (poczatkowo żartobliwie, z czasem coraz głośniej i nerwowo) No wiesz! Sylwester, Nowy Rok, szampan, życzenia i inne takie tam... Jasne, że Sylwester! Jeszcze jedna taka głupia odzywka i chyba urwę ci głowę. MĘŻCZYZNA (przepraszająco) Proszę mi wybaczyć, proszę pani, ale nic nie rozumiem. Nie najlepiej się dzisiaj czuję. KOBIETA (przestaje pakować) Ty, co ci jest? "Proszę pani" do mnie mówisz? To już nie "kochanie"? MĘŻCZYZNA (zdziwiony) To ja mówiłem do pani "kochanie"? KOBIETA I nie tylko tak! MĘŻCZYZNA Proszę mi wybaczyć, ale nie przypominam sobie. KOBIETA (zniepokojona) Przestań już! To nie jest śmieszne! MĘŻCZYZNA Przepraszam, jeśli panią niepokoję. A właściwie, to kim pani dla mnie... to znaczy, kim ja dla pani jestem? KOBIETA Moim mężem, oczywiście! MĘŻCZYZNA Przykro mi, nic takiego nie pamiętam. KOBIETA Nie pamiętasz? Nasze zaręczyny, ślub, dzieci... MĘŻCZYZNA Niestety! A właściwie gdzie my teraz jesteśmy? KOBIETA W moim... to jest, w naszym domu. W Gdańsku. Mężczyzna kręci przecząco głową. KOBIETA (kont.) Polska... Europa... Planeta Ziemia! MĘŻCZYZNA Nic! Nic mi te nazwy nie mówią. KOBIETA (przestraszona) Boże! To chyba jakaś amnezja, albo Alzheimer. Ciebie powinien zbadać jakiś lekarz! Gdzie jest telefon? Kobieta szybko wychodzi z pokoju. Mężczyzna wyciąga z kieszeni telefon komórkowy. Dzwoni. MĘŻCZYZNA Panie doktorze... Tak... Chyba znowu się pogorszyło... Zaczęła się pakować i chciała jechać na jakiegoś Sylwestra... Twierdziła nawet, że jestem jej mężem... I najlepsze. podobno mieszkamy na planecie o nazwie Ziemia!... Uwierzy Pan?