"Ballada o moim kompie" /Quentin/ 1. I znowu padł, kolejny raz Komputer mój dziadowski. I zamiast gołe dupy mi To ściąga same troski. Co minut pięć zamiera i Nic zrobić z nim się nie da. I czekam znów, aż włączy się I bierze mnie cholera. 2. I kiedy znów nadzieję mam, Że pad to jest ostatni, To znowu bluescreen i znowu pad Końca tej nie ma matni. Wyrzuciłbym przez okno go I patrzył jak w dół spada, Lecz szkoda bo ze setki dwie Za części wziąłbym z dziada. 3. Najgorsze jest tak czekać aż On znów się uruchomi, Bo od patrzenia w kompa start Niedobrze mi się robi. Z rękami co ja zrobić mam W momentach tych ja nie wiem Rozwaliłbym pod ręką coś W tym zapalczywym gniewie. 4. A kiedy przyjdzie taki czas, Że komp się mój naprawi Przy wódce i zakąsek w bród Trzy dni się będę bawił. Ja wiem, że to nadzieja a Ona jest matką głupich, Lecz może kiedyś uda się Sprawne doń części kupić. /x3