W Tajnej Służbie Jego Książęcej Mości (2) /addy/ Streszczenie poprzedniego odcinka: Kulawy Zenon mówi "dupa", czym kontynuuje impas tajnej misji, w którą książę Dyrdymił wyprawił go wraz z Marianem Podbipiętą. Nagle traktem nadjeżdża dzielny wój Spycigniew ze swoim wiernym rumakiem. *** W tymże czasie na zamku księcia Dyrdymiła, do komnaty setnika Wybijzęba cicho zapukała urodziwa dwórka Gryzelda, po czym zerkając na boki wślizgnęła się do środka. - Jesteś wreszcie! - sapnął z zadowoleniem setnik. - Azaliż - wymruczała Gryzelda, podeszła do woja i odrzuciła na bok gęstą grzywę długich, rudych włosów. Posłała mu powłóczyste spojrzenie swych szmaragdowych oczu - Jestem wreszcie. A zatem?... Pytanie utkwiło w komnacie niczym zepsute po grochówce powietrze. Cisza się przedłużała. - Ehm... To może setę? - zaproponował setnik coś, na czym dobrze się znał i czemu pośrednio zawdzięczał tytuł. Gryzelda zbyła jego propozycję milczeniem, podciągnęła tylko rąbek swej sukni, odsłaniając zgrabną łydkę. Wybijząb zaczerwnienił się i sapnął cicho. Niewiasta spuściła w dół oczy, po czym rozpięła górny guzik ciasno opiętego kubraczka. Oczom setnika ukazał się mlecznobiały dekolt. - Uff... Uff... Uff... - rozległo się w komnacie. Purpurowy już setnik głośno dyszał - Jeżeli jeszcze... rzekniesz mi pani... że nie masz na sobie majteczek... Uff... - Oczywiście, że nie. Przecież ich jeszcze nie wynaleziono - wzruszyła ramionami Gryzelda. Wybijząb padł na podłogę trzymając się za gardło i łapiąc z trudem powietrze. Dwórka z gracją przestąpiła leżącego woja unosząc przy tym suknię. - Fak... tycz... nie... - wydyszał setnik zerkając w górę. Po chwili jego ciało zwiotczało, a dech ustał. Gryzelda rzuciła się do wielkiego łoża stojącego pośrodku komnaty, padła na kolana i sięgnęła ręką pod ramę. Z widocznym na licu obrzydzeniem macała ślepo ręką wyciągając czy to zaśmierdłe ciżmy do joggingu, czy też kilka wyraźnie zużytych egzemplarzy "Twojej owcy" z wydartymi rozkładówkami. Wreszcie znalazła to, czego szukała. Wysunęła spod łoża niewielką szkatułkę i rozwarła wieko. Na widok zawartości uśmiech zagościł na licu dwórki. Zerwała się na nogi, owinęła szkatułkę przyniesionym szalem i wymknęła się cichcem z komnaty znikając w mroku. *** - Stop - wymamrotał Kulawy Zenon leżąc pod kopytami konia, na którym zasiadał był dzielny wój Spycigniew. - Stop, stop, stop... - Zaprawdę, waszmości, rzucanie się pod rozpędzonego rumaka oznaką wielkiej mądrości nie jest - prychnął dzielny wój Spycigniew zwisając smętnie z szyi wiernego wierzchowca. Mądre zwierzę postanowiło tym razem zachować dumne milczenie, jako że miało nieco inną definicję słowa "rozpędzony" niż swój właściciel. - Wybacz mi, łaskawy panie - Kulawy Zenon z trudem zbierał słowa wirujące w jego głowie niczym muchy wokół... no, nieważne czego. - Wybacz, że frasuję cię w wędrówce, jednak rekwiruję ten pojazd z mocy prawa nadanego mi przez księcia Dyrdymiła. Tym razem to dzielny rumak prychnął gniewnie. Nie po to trudził się tresurą swego właściciela, aby teraz zaczynać wszystko od początku. Uniósł nogę i puknął w czoło leżącego Zenona. - Kopytko - zauważył nadzwyczaj przytomnie puknięty. Poszperał po kieszeniach i wyciągnął z nich jakąś blaszaną odznakę, po czym pomerdał nią w wyciągniętej ręce, aby Spycigniew ją zauważył. - Mimo to będę nalegał... Dzielny rumak puknął ponownie, tym razem dobitniej zaznaczając swoje zdanie. - To był... bardzo mocny... argument... - wyjąkał Zenon. - Po rozważeniu... wszystkich za i przeciw... zezwalam waści jechać dalej... a ja tu sobie w spokoju poleżę... - Aha - dzielny wój Spycigniew podrapał się z zadumą po głowie próbując ogarnąć zaistniałą sytuację. - To ja sobie już pojadę - stwierdził przytomnie. - Mam tylko prośbę do waszmości - Zenon zerknął z trwogą na unoszącą się nogę wiernego rumaka. - Ten list... Trzeba go pilnie dostarczyć hetmanowi Dwojga Imion! - Hmm. A jak on się nazywa? - zapytał Spycigniew sięgając po zalakowaną kopertę. - Dwojga Imion, przecież mówię! - Zenon zezował na celującą w niego podkowę. - Marian! Ratunku! Marian, gdzie jesteś psi... Wierny rumak puknął ponownie. CDN.