"Internauta" - Shivo Pewien młody internauta Miał wielkiego świra. Dorwał kiedyś kompilator I napisał wira. Wirus groźny był jak diabli! Bez końca się mnożył. A więc młody internauta Mańce go podłożył. Mańka była git dziewczyna Ale wadę miała. Na komputerowych sprawach Wcale się nie znała. Uśmiał się nasz internauta, Zabawę miał super! Żart się udał jak najbardziej, Zepsuł się komputer. Minął rok i minął drugi, Podrosli oboje. Zaczął tedy internauta Podrywać dziewoję. Mańka była git dziewczyna, Komputer sprzedała, A przed każdym z jej osiedla Nogi rozkładała. Wiedział o tym internauta, Lecz się nie przejmował. Chciał się rownież z Mańką przespać Więc często próbował. Kilka razy w twarz oberwał, Aż mu się udało. Wreszcie młody internauta Posiadł Mańki ciało. Ale co to?! Minął tydzień, A tu krok go swędzi! Musiał zatem internauta Do lekarza pędzić... Rok się leczył biedaczysko Po tej jednej nocy, Ale wreszcie coś zrozumiał I przejrzał na oczy. Teraz czasem internauta Spojrzy między nogi, Po czym wszystkim sam powtarza Poważne przestrogi: Nie czyń ty przenigdy innym, Co tobie niemiłe, Kiedy komuś spsujesz kompa, Sam podłapiesz kiłę... Jeżeli zaś do panienek Wciąż robisz zakusy, Wiedz ty, że nie tylko w kompach Bywają wirusy...