Pewnego dnia Shivo przedstawił nam historyjkę między innymi z tytułów polskich filmów: Postawiłem przed sobą Sex-misję wspaniałą, By kilka filmów zawrzeć w rymowankę małą. Lecz chciałem też by wyszedł z tego Mały przegląd osobistości kina polskiego. Już wam to przybliżam, zacznę więc od tego Co się w barze Kingsajz stało ciekawego: Dał Tym misiowaty Ślesickiemu po łapie Mówiąc: Co mi zrobisz łachu jak mnie wreszcie złapiesz? Slesicky [czyt. Slesiki :)] rozpłakał się i podał odpowiedź: Zobaczysz co Tato zrobi, gdy się o tym dowie! Kilim mówiąc Rewiński pokazał Figurę Czarka przystojnego, rozbierając Pazurę. Golasa kilnął Machulski, myśląc jak sądzę, Że nie wszystkim na świecie są teraz pieniądze. Odebrał też Zanussiemu śmiertelną chorobę Którą podłapał on płciową drogą. Wnioski takie się więc nasuwają Polscy aktorzy coraz gorzej grają Czasem tylko aktorka bywa rozebrana I jeśli ma Fuksa trochę poSTUHRchana. Poza tym gro aktorów na Psy zaczyna schodzić Szczególnie Linda co przez Sarę zaczął źle wychodzić. Trzeba jednak żałować Bogusia biedaka, Coraz częściej bowiem zalewa Robaka. Nic śmiesznego nie widzę w sytuacji takiej. W Rejsach po barach wywołuje draki. Przyjdzie zagrać Va-banque i rzucić na Sztos Przemysłu filmu polskiego tak niepewny los. Wizje na przyszłość mnie jednak dołują Bowiem już niedługo Wiedźmina sfilmują. Kiedy to się stanie nóż co leży w wodzie, Wyjmę i od mej osoby świat ten wyswobodzę. Bo bardziej od poniedziałków nie lubię już tylko Gdy się dobrą książką podciera kant tyłka... A Quentin na to tak: "Pasikowski z Lucasem, gdy zostali sami Połączyli Tadzika z "Gwiezdnymi wojnami"" >SORRY CZY TU BIJĄ?< spytał Luc z niesmakiem Kryjąc się z sernikiem za zielonym krzakiem. >Przecież tak nie można! Quentin to kopiator Kopiuje od innych! Taki to AMATOR! Napisz coś swojego, a nie stare księgi Rzucaj do czytania! My nie niedołęgi!< GNIEW Luca tak srogi Quenta wziął i strwożył. Pomyślał: "A co tam, może bym coś stworzył." Pomyślał też ukradkiem- myśl to całkiem nowa, Że przecież "kopiator"- nie ma tego słowa. Lecz już nic nie mówił- skąd Luc miał to wiedzieć Lepiej mu wychodzi w krzakach sobie siedzieć. NIE MA MOCNYCH na Sarę- takie to stwierdzenie KONSUL wysnuł w głowie. W palcach czuł mrowienie. SARA naga leżąc w łóżku się prężyła, By zająć czymś ręce, KOGEL MOGEL biła. >KOCHAJ I RÓB CO CHCESZ< rzekła w głos niewiasta. >Czemu nie chcesz seksu? Możeś pederasta?< >To nie żadna niechęć, tylko siakiś WIRUS- Jam nie pederasta, ani inny świrus!< NIC ŚMIESZNEGO nie widząc, Sara pomyślała I kuśka konsula zaraz sztywno stała. Dziewczyny ręce sprytne cuda te sprawiły SEKSMISJA się powiodła cud sprawiając miły. Zdziwiła tak konsula ta SZTUKA KOCHANIA, Że zaczął stosunek bez opamiętania. POCIĄG to DO Sary, a nie do HOLLYWOOD Sprawił, że pan konsul, podtrzymywał swój wzwód. Objęła go nogami, mocno jak imadło, A on ją posuwał, aż AKWARIUM spadło Co stało za łóżkiem na półeczce małej Przyglądając się cicho, scenie PORNO całej. Kochankowie w wodzie zamiast rybki łapać Ciągle się kochali nie mogąc tchu złapać. Zanim zakończyli w orgazmu ramionach Rybki wyzdychały- nawet skalar skonał. PUŁKOWNIK KWIATKOWSKI- szef biura bezpieki Nie sprawiał w ogóle wrażenia kaleki. Stał w cieniu pod domem- za wysoka ranga Uniemożliwiała być mu, tam gdzie i BALANGA, Na której się wszystkie, byłe PSY stawiły. Przy muzyce Lorenca raźno się bawiły. Był tam Franc i Olo, WIELKI SZU i TATO, OBYWATEL PISZCZYK oraz PROWOKATOR. Świętowali udane UPROWADZENIE AGATY, Za które dostali sowite zapłaty. Na imprezie byli SAMI SWOI ludzie SŁODKO- GORZKI SZWADRON pracujący w trudzie. Kwiatkowski zadanie miał do przekazania, Ale musiał czekać- choć miał dosyć stania. Patrzył coraz częściej na mury nie- śliczne Na których NOCNE GRAFFITI było bardzo liczne. Na jednym tam był MIŚ na drugim REJS statkiem, Na trzecim "chuj" z "kórwą" ( o z kreską- niezłym kwiatkiem! ). Nadszedł w końcu ranek, MŁODE WILKI wyszły Więc i na działanie dobre czasy przyszły. Wyłowił z tłumu psów, PSY 2 najgroźniejsze I zadanie im przedstawił bardzo teraźniejsze. Spojrzała Sara w lustro, przyjrzała się sobie >LEPIEJ BYĆ PIĘKNĄ I BOGATĄ< na głos nagle powie. Spojrzała do książki- tytuł dziwny miała, Bo się z angielskiego "GIRL GUIDE" nazywała. W książce tej znalazła przepisy jak w domu Zrobić się na bóstwo nie mówiąc nikomu. DOM był cały dla niej, konsul wyszedł z rana. Wrócić miał wieczorem- godzina nieznana. Późnym popołudniem przyjść do Sary miała Wielka koleżanka- DEBORAH się zwała. Jako, że samotnie póki co tu była To sobie po cichu "KLAN" w tivi włączyła I siedząc przed lustrem włosy pokręciła, A na palec PIERŚCIONEK Z ORŁEM W KORONIE włożyła. Wtem z hukiem drzwi z zawiasów jak dzikie wypadły, A Sarę bardzo zdziwił ten wypadek nagły. Czasu było mało- w drzwiach stało dwóch gości Z wyglądu siłacze- chociaż bardzo prości. Chciała gdzieś uciekać- złapał ją BANDYTA I bez ceregieli o konsula spytał. Sam konsul tymczasem po mieście wędrował I właśnie na BILLBOARD wziął i "zalukował". Na nim dojrzał plakat- w sumie dwa plakaty: Na jednym był "VABANK", na drugim gość z "Taty". Zdziwił go niezmiernie taki GALIMATIAS- Przecież już tych filmów dawno minął ich czas. Po chwili zrozumiał, o co tu chodziło: Funduszom emerytalnym to coś tu służyło. Nie patrząc już na te marne GRY ULICZNE Popatrzył na inne "obiekty" tak śliczne. "CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ" myślał patrząc długo Na śliczne kobiety jedną potem drugą. "W domu na mnie czeka nie zgorsza laseczka Wracam więc by się jej dobrać do tyłeczka." Wszedł raźno do ganku, gdzie ( dygresja mała ) SZABLA OD KOMENDANTA na ścianie wisiała. Zdjął buty, parasol w kącie gdzieś zostawił I krzyczy >Kochanie! Jużem był się stawił!< Nie wiedział biedny konsul ( znów dygresja mała ), Że w środku na niego PUŁAPKA czekała. KILERÓW DWÓCH na niego silnie się rzuciło I go przywiązali do krzesła dość krzywo. Nie tracąc zbytnio czasu na go PRZESŁUCHANIE Wyjęli giwery, zaczęli strzelanie. SZCZUR po ziemi przebiegł, gdy ciało konsula Upadło na podłogę, a krwawa koszula Zostawiła czerwone na posadzce ślady Nie do pomylenia z plamami od kawy. Zbudziła się Sara z długiego omdlenia I nie mogła ukryć swojego zdziwienia. TYLKO STRACH wciąż czuła lecz pusto w pokoju Ją tu przeświadczyło, że nie ma już gnojów. PAN TADEUSZ- konsul, wciąż na ziemi leżał Sara tylko rzekła >O żesz w dupę jeża< KILER Dybek i kumpel, kiler TARANTHRILLER ( No co? Ksywy dziwne, ale i prawdziwe ) Patrzyli na oblicze mości Kwiatkowskiego Chcąc się dziś dowiedzieć zabili dlaczego. Kwiatkowski popatrzył i do nich tak rzecze: >Dziwnie układają się losy człowiecze. Raz POTOP, raz KINGSAJZ, czasem i DEJA VU, Czasem znowu guna oddasz do zakładu I gdy doć strzelają nikt cię nie osłoni, A ty mówisz tylko "nie mam kurwa broni". Dziś pracowaliście na zlecenie ludzi, Którym się wybitnie musi w życiu nudzić. Zlecili robotę, tak jest panie Dybek, Ludzie z Frakcji Ochrony Akwariowych Rybek<