„Laura i Filon” według Quentina: Już księżyc świeci, psy się uśpiły I coś tam błyszczy, błyszczy za borem, Pewnie mnie czeka mój Filon miły Z ulubionym jabolem. Nie będę sobie włosów czesała Lecz zdążę frotką je tylko złączyć, Bo gdybym spóźnić się trochę miała Sam gotów jabol wysączyć Wezmę ze sobą także "Malinę", Bo na dwóch jabol to przecież mało. Z barku od mamy prędko ją zwinę Oj będzie, będzie się działo. Kiedy w chrościnie Filon schroniony Kończył jabola łykiem ostatnim Rozbiła Laura butlę o drzewo Klnąc na miłego głosem dostatnim. O popędliwa, a ja niebaczny! Czekam na ciebie przeszło godzinę, Nie mogłem czekać dłużej na ciebie Więc wychyliłem tę, to "Malinę". Lecz dajmy spokój trosce i swarom Bowiem monopol otwarty jeszcze, Wziąłem ze sobą kasy niemało, A więc upijmy się razem wreszcie! Więc pamiętajcie dziatki me miłe, Gdy się będziecie kiedyś szlajali: Zawsze trzy flaszki ze sobą bierzcie, Bo dwie się szybko obali. Hej! ( przy odrobinie wyobraźni można śpiewać na melodię "Knajpa morderców" z płyty "Tata Kazika".